Ustawa śmieciowa… ale o co chodzi?

Od 1 lipca 2013 ustawa śmieciowa ma wprowadzić „nową jakość” w gospodarce odpadami na terenie Polski. Każdy z nas już coś na ten temat słyszał i zaczyna się do zmian przygotowywać, jednak ciągle więcej mamy pytań niż odpowiedzi.

Podstawą nowego systemu odbioru śmieci są deklaracje mieszkańców, określające ile osób mieszka w lokalu lub jaki jest jego metraż. Równie ważne jest określenie czy śmieci będziemy segregować czy nie. Deklaracje należy złożyć w wymaganym terminie pod groźbą grzywny, w przypadku nie dopełnienia tego wymogu. Niestety, wiele gmin nie dysponuje jeszcze stosownymi formularzami, które mogłyby udostępniać swoim mieszkańcom. Dociekliwi zawsze znajdą konieczne informacje w Internecie, ale co z tymi, którzy z Internetu nie korzystają?
Same deklaracje, jeśli już są, także potrafią budzić spore emocje – niektóre gminy chcą wiedzieć nie tylko, ile osób mieszka w danym lokalu, ale wymagają również podania ich peseli i określenia stopnia pokrewieństwa. Taka dociekliwość może zostać zakwestionowana przez Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, co w sytuacji, gdy GIODO przychyli się do coraz liczniejszych skarg mieszkańców.
Do tej pory nie wyposażono samorządów w jakiekolwiek narzędzia umożliwiające weryfikacje składanych przez mieszkańców deklaracji, co może być problemem zwłaszcza w gminach miejskich.

Zgodnie z obecną formą ustawy, jeden niezdyscyplinowany lokator w całej spółdzielni, nawet jeśli pozostali mieszkańcy sortują odpady, zniweczy cały wysiłek i ściągnie na wszystkich widmo wzrostu kosztów odbioru śmieci średnio o 40%. Czy odpowiedzialność zbiorowa jest skutecznym i sprawiedliwym rozwiązaniem… czas pokaże.

Gminy mają obowiązek poinformować mieszkańców, jak sortować odpady, ale nadal w większości jednostek samorządowych nie ma wyznaczonych jasnych kryteriów… nie wspominając już o wskazaniu wykonawcy i kosztów całego przedsięwzięcia.

ŚmieciWszystko wskazuje na to, że po 1 lipca czeka nas prawdziwy chaos, który zapewne kiepsko przysłuży się edukacji ekologicznej Polaków. W nawale sprzecznych informacji… lub ich całkowity braku, trudno pozbyć się wrażenia, że nikt nie pomyślał o nas – zwykłych mieszkańcach, którzy chętnie przygotowaliby się do zmian, gdyby tylko dano nam szansę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *