LED dla (prawie)każdego

Nowy rok przywitał mnie drożejącą energią elektryczną, dlatego od słów postanowiłem przejść do czynów. Sporo nasłuchałem się o żarówkach LED, problem w tym że wszystkie LEDy, które do tej pory widziałem mogły być wykorzystywane jedynie do celów dekoracyjnych. Owszem, chcę oszczędzać, ale nie chcę tracić wzroku żyjąc w półmroku.

Niedawno, zupełnie przypadkowo w moje ręce trafiła żarówka Philips Master LEDbulb 12W… i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. To chyba pierwszy LED, który w 100% może być substytutem klasycznej żarówki. Producent opisuje swoją świetlówkę jako zamiennik klasycznej żarówki 60W, jednak moim zdaniem świeci ona jaśniej wskazany odpowiednik 806 lumenów emitowanych przez „urządzenie” doskonale rozświetla mój salon, bez konieczności wsparcia ze strony jakichkolwiek lamp, czy lampek. Jedna bardzo oszczędna żarówka na takie pomieszczenie, to moim zdaniem świetny wynik.

Żarówka ledowa Philips Master LEDbulb 12 W

Niewątpliwą zaletą nowego produktu jest czas jego reakcji po naciśnięciu włącznika. Początkowo miałem problem z przyzwyczajeniem się do momentalnego zapalania się Master LEDa, w przeciwieństwie do energooszczędnych świetlówek, które wymagają czasu do osiągnięcia swojej maksymalnej jasności. Znacząco mniejsze zużycie energii elektrycznej to największa zaleta żarówek LED, dzięki której liczę zredukować nieco (a przynajmniej utrzymać na tym samym poziomie) rachunki za energię elektryczną. Philips wskazuje oszczędności w stosunku do żarówek klasycznych, rzędu 80-90% i wydaje mi się, że te dane nie są przesadzone.

Pozostaję więc zadowolonym użytkownikiem dość kosztownego LEDa, który powinien szybko na siebie zarobić i odkładam już fundusze na zakup produktu konkurencji. Czy OSRAM dorówna Philipsowi?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *