Jeździć taniej

Oprócz szalejącego kursu franka szwajcarskiego w ostatnich miesiącach w kość dają nam drożejące paliwa. Każdy z nas – dojeżdżający do pracy, dowożący dzieci do szkoły, pracujący w aucie – boleśnie odczuwa te zmiany przy każdej wizycie na stacji benzynowej. Zwykle bezsilnie rozkładamy ręce i łkamy w ciszy przy dystrybutorze. Czy naprawdę nic nie można poradzić na taki stan rzeczy? Otóż można! I jest to całkiem proste:
1.  Gwałtowne przyśpieszanie to dużo większe zużycie paliwa. Zauważają to użytkownicy komputera wyświetlającego chwilowe zużycie paliwa. Dodatkowo zwykle ostre przyspieszanie wiąże się z równie ostrym hamowaniem… a wymiana klocków hamulcowych to też wydatek. Dlatego warto też zachować bezpieczny odstęp między pojazdami. Zyskujemy więcej czasu na reakcję w razie nagłego zdarzenia na drodze i rzadziej hamujemy.

2.  Dojeżdżając do świateł nie próbujmy koniecznie wyprzedzać innych. Warto skorzystać z siły inercji i dojechać do świateł bez dodatkowego spalania.

3.  Krótkie odległości taniej i zdrowiej pokonywać pieszo. Samochody zostały stworzone do pokonywania długich dystansów i na takich powinny być eksploatowane.

4.  Szybka jazda niekoniecznie oznacza szybkie dotarcie do celu. Istotna jest średnia prędkość, a na polskich drogach zwykle nie jest ona imponująca. Warto jechać z prędkością ekonomiczną – zużyjemy mniej paliwa i dojedziemy bezpieczniej do celu.

5.  Warto przygotować się do drogi, w którą się wybieramy, i to nie tylko zaopatrując się w kanapki i napoje. Dobrym pomysłem jest zaplanowanie trasy przejazdu. Często boczne, mniej zatłoczone drogi są wygodniejsze w eksploatacji. Korzystniej jest jechać z w miarę stałą, ekonomiczną prędkością, niż przyspieszać i hamować przy dużym natężeniu ruchu. Dodatkowo, jeśli mamy okazję skorzystać z drogi o lepszej nawierzchni, przyniesie ona ulgę nie tylko naszemu bakowi, ale i zawieszeniu oraz ogumieniu.

6.  Czy warto tankować droższe paliwo? Zdania są podzielone. Jedni eksperci od reklamy twierdzą, że tak… Inni eksperci twierdzą, że niczego to nie zmienia. Jeśli skłaniamy się w stronę drugiego wariantu, to dlaczego przepłacać?

7.  Jeśli istnieje taka możliwość, dlaczego nie skorzystać z dóbr natury? Wyprzedzanie „z górki” jest szybsze, tańsze i bezpieczniejsze.

8.  Ekonomiczna jazda to optymalne wykorzystywanie silnika. Kierując samochodem możemy utrzymywać pracę silnika w zakresie optymalnych dla niego obrotów. Dzięki temu spalamy mniej paliwa i zyskujemy elastyczność jazdy.

Oczywiście dobrych rad jest zapewne tyle, ile kierowców na naszych drogach. Jeśli macie dodatkowe pomysły lub doświadczenia, zapraszam do komentowania.

2 myśli nt. „Jeździć taniej

  1. Konio

    Ad. 1) Gwałtowne przyspieszanie to większe zużycie paliwa, ale przez krótką chwilę (do momentu osiągnięcia najwyższego biegu). Przyspieszanie powoli oznacza niższe chwilowe spalanie, ale będziemy długo jechali na niskim biegu, co powoduje wręcz skutek odwrotny – wzrost zużycia. Od strony matematycznej – ruszamy i przyspieszamy nieskończenie powoli (czyli de facto jedziemy ze stałą prędkością lub minimalnie wzrastającą), więc całą drogę przebywamy na 1. biegu, bo nie zdążymy wrzucić nawet dwójki, nie mówiąc już o docelowym biegu najwyższym. Gwarantuję bardzo wysokie spalanie. Specjaliści od ecodrivingu zalecają wręcz dynamiczne przyspieszanie (pedał gazu wciśnięty na 2/3). Tu dowód z życia wzięty: http://www.insomnia.pl/Spalanie_przy_je%C5%BAdzie_w_tempie_dziadka-t661831.html

    Dynamiczne przyspieszanie w żaden sposób nie wiąże się z dynamicznym hamowaniem. Po dynamicznym przyspieszaniu jak osiągniemy prędkość podróżną 50km/h to hamowanie z tej prędkości wygląda tak samo, jak z prędkości 50km/h osiągniętej powolnym przyspieszaniem.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *